"If you think you can - you can, and if you think you can't - you are right." Henry Ford
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PSYCHOLOGIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PSYCHOLOGIA. Pokaż wszystkie posty
sobota, 1 kwietnia 2017
Zaczynamy nowy dział - real life articles - od dziś, co jakiś czas będą pojawiać się przedruki tekstów, które są związane z moimi zainteresowaniami. Dziś ewolucja płci - jak to jest, że mężczyźni i kobiety się różnią? Odpowiedz w artykule - dodatkowo są tam również dwa pytania, żeby Maturzyści też sobie powtórzyli.
Have fun :)
Sex differences - article
czwartek, 29 grudnia 2016
New Year Resolutins!
Are your New Year Resolutions the same as last year? Have a loot at some statistics:
niedziela, 5 czerwca 2016
Holiday is close so... let's get in shape
Since I started work in a public school and getting there by bike I have been training... Well, maybe training is too much but I thought - if I bike, why don't I add something to that to keep fitter? And so I have been doing something for about half a year (and success - I lost about 7 kilos). But I remember myself from about a year ago - when the sun started to shine I though - "C'mon. Do something with ur belly" but it was too late and... unfortunately to hard for me. But this year I am richer with knowledge, so I decided to share my knowledge:) Here we go:)
Start having fun with moving
Ruszanie się ma być przyjemnością - pozwól sobie na to półtorej godzinki tylko dla siebie.
Nothing at a push
To chyba najtrudniesze - nic na siłę. To, że zacząłeś się ruszać już jest sukcesem. Nie forsuj się, bo to nie ma sensu -czemu? Po pierwsze dlatego, że jutro też jest dzień (i wypadałoby nie mieć zakwasów); po drugie przez jeden trening nic nie zdziałasz - do tego trzeba czasu; i w końcu po trzecie - patrz punkt pierwszy.
Do it when you need
Trenuj tylko wtedy, kiedy jest Ci to potrzebne - samozaparcie-samozaparciem, ale REMEMBER, że dobry trening to ten, który Ci daje satysfakcję i radość - a nie ten, do którego się zmuszasz. Z czasem być może sam zobaczysz, że to jest cool i fajne, gdyby radość z, na przykład biegania, pojawiała się częściej i wtedy zaczniesz moving your ass more often.

Set the little goals
Po jednym treningu nie będziesz wyglądać jak Anja Rubik albo Brad Pitt. Po kolei... Nie myśl o tym, że za rok będziesz fit i cool. Pomyśl o tym, że po pierwszym biegu/jeździe na rowerze/wizycie na siłowni/etc Twoje ciało zacznie działać - każdy ruch coś powoduje - lepszą pracę serca, lepszą wydolność płuc itp. - nie znam się na tym, to jest fizjologia a ja jestem filologiem:) Generalnie remember, że to, co jest odległe w czasie nie pomaga aż tak, jak te little, everyday things :)
Reward yourself
Nagradzanie siebie to fantastyczna sprawa. Niech pojawia się jak najczęściej ale zawsze proporcjonalnie do tego, co zrobiłeś/zrobiłaś. I nagrodą nie musi być telewizor:) Ja nagradzam swoje "sukcesy" filmem czy dobrym żarciem (między innymi po to się ruszam - żeby móc potem sobie pozwolić na większą dawkę kalorii).
Think about yourself
Trening to Twój czas - na przemyślenia, odreagowanie, stress release. Tak to traktuj. Dodatkowo po każdej dawce ruchu pomyśl - DAŁEM/DAŁAM RADĘ! To Ci doda skrzydeł.
I don't know how long I am going to train. I don't care about it much. I do what I do now, I do not want to stop it, but you never know...
Although, I think I've got some motivation ahead of me...
niedziela, 14 lutego 2016
Diaries...
Real life
English? Figuring out how to use foreign language? Thinking in second tongue?
Sounds odd for a lot of teenagers, who MUST learn foreign language at school. Does
it also sound odd, after you try writing DIARY? I don’t think so…
First of all, you must know, that writing diaries is
not only for girls! This is used ad therapeutic method – but not only for
mentally sick peopleJ The psychological advantage of keeping record of what happened during
the day allows us to look back at our life. It enables to notice some patterns
of our behavior and enhances us to change. Besides, daybook may be our best
friend – it doesn’t appraise us, it can’t just huff, what gives the real
opportunity to learn about ourselves. Especially, when we write in foreign
language – we feel safer, as we are not afraid, that someone can read our confession.
Moreover, writing in, let’s say,
English, we find ourselves from some perspective, we are more likely to open
and understand…
These were the psychological effects of keeping
diaries… Now, how can we get any foreign language knowledge from it? Let me
employ English, since I have learnt it for my whole life and I’ve taught it for
almost ten years. Well, first asset is – grammar. But not learning – acquisition
is better word here. Once I came up with
the idea of giving homework of keeping a diary for holiday. After the break of
two months, students gave me their works and it appeared that with each day
they had used better grammar, syntax and vocab. What’s more – they remembered
second and third forms of verbs. And, the most important, they found that
school English is not enough – they hadn’t known useful, everyday words, so they
had to find them. Now they know that it’s
not only school, where they can (and must) learn… what, to my amazement, they took
it up with happiness…
Then, when it worked with older students, I tried it
with younger ones, learning Pas Simple Tense. It was a little more difficult
for them, but I promised good marks for thatJ And they did it. After coming back, this time from
Christmas holiday, they asked a lot of questions, about grammar, vocab and so
on.
But most of all, what surprised me as hell, was the
fact, that they all started THINKING IN ENGLISH! They started using Past
Continuous Tense (although they hadn’t learnt it by then). When I asked them
why, they answered: Because it worked for
me or It sounded ok. They found
the clue of learning!
Will you try it? Let me know how it workedJ
niedziela, 7 lutego 2016
For the nice beginning of Sunday... and the whole week... and the whole life... I hope...
Motivation, success, faith... everything depends on you and your attitude!
Motywacja, sukces, wiara... wszystko zależy od Ciebie i Twojego podejścia!
niedziela, 31 stycznia 2016
Filmy z napisami - subtitled films
Pierwszą rzeczą, którą mówię adeptom języka angielskiego, którzy przychodzą do mnie po pomoc jest to, aby przynajmniej raz w tygodniu obejrzeli coś w języku angielskim (nie ważne czy z napisami, czy bez). Nasz głowa jest tak skonstruowana, że mimo początkowych trudności, po jakimś czasie zaczynamy wyłapywać pojedyncze słówka, potem całe frazy a nawet zauważamy jak w kontekście działa gramatyka. Ale przecież musimy pamiętać, że oglądanie filmów to przede wszystkim przyjemność, która może być dodatkiem do nauki.
Zatem napisy, kochani, napisy...
Dodam, że o wiele bardziej ekscytujące jest oglądanie filmów bez lektora. Po pierwsze dlatego, że nie zawsze tłumaczenie jest OK (a jako, że nie słyszymy, trudno nam błędy spostrzec) a po drugie dlatego, że lektor zagłusza inne dźwięki (a za dźwięk przecież też są Oscary - zatem chyba warto go posłuchać...)
Poniżej przedstawiam naukowe uzasadnienia mojej tezy... :)
Jak pisze Noa Talavan Zanon (Uniwersytet w Madrycie) Uniwersytetu w Madrycie, częściowo powołując się na Jane King - Panią Profesor z Uniwersytetu w Tajwanie, oglądanie napisów w tym samym języku co film mają takie oto zalety:
* napisy to "most" łączący zdolności słuchania i czytania;
* adepci mogą nauczyć się wymowy słówek, które są "wymagające"
* oglądanie takich filmów pomaga "wyłapać" idiomy i zwroty nieformalne, których w szkołach się nie nauczymy...
Inna Pani profesor - Ivana Baltova z Uniwersytetu w Ostrawie, stwierdziła, że oglądanie filmów z napisami to jednoczesne wystawienie na trzy czynniki, związane z językiem: mowę, czytanie i informacje wizualne. Ponadto skłania do uczenia się słówek, poprzez sprzyjające warunki:). A teraz najciekawsze - w porównaniu z innymi grupami, ta, która oglądała programy z napisami w tym samym języku co dźwięk wykazywali wyższy poziom zrozumienia o co come on w programie...
Dr Robert Vanderplank z Uniwersytetu Cambridge w swoim eksperymencie wykazał, że uczniowie, którzy oglądali angielskie programy z angielskimi napisami byli w stanie w szerszym zakresie zrozumieć autentyczną mowę Anglików w ostatecznej fazie eksperymentu, niż osoby oglądające te same programy z napisami w swoim języku ojczystym lub bez napisów w ogóle. A eksperyment trwał tylko trzy miesiące, podczas których uczestnicy oglądali programy przez 4 godziny w tygodniu...
Teraz zajmijmy się napisami "odwrotnymi" - czyli takimi, gdzie w tle leci sobie, dajmy na to, polska mowa a napisy są w języku angielskim - swego czasu taką praktykę stosowała Telewizja Polonia. Wiem, że rzadko ktokolwiek takimi napisami zaprząta sobie głowę, ale warto o nich wspomnieć bo taki układ pozwala na "incydentalną" naukę słownictwa, słowem - naukę przez przypadek. Autor tej konkluzji, Pan Profesor Gery d'Ydewalle, zauważa, że to działa bardziej w przypadku dorosłych niż dzieci (gdyż dzieci ignorują napisy z definicji:)), ale zauważa, że ta przypadkowa nauka też czasem zachodzi...
Tak czy siak - jakiejkolwiek metody nie zastosujemy i tak będziemy do przodu. Zachęcam do oglądania filmów po angielsku bez lektora - to przyspieszy naukę i wzbogaci naszą Wiedzę o Kulturze:).
HAVE FUN WATCHING...

niedziela, 24 stycznia 2016
Relax..
Relax... take it easy... jak śpiewał Mika... Tak jest, relaks to podstawa, szczególnie w niedzielę wieczorem, kiedy to już jedną nogą jesteśmy w szkole/pracy... Myślimy, stresujemy się... Po co? Przeżyliśmy zeszły poniedziałek, i poniedziałek dwa tygodnie temu... I ten najgorszy poniedziałek - ten pourlopowy/poferyjny/powakacyjny... Będąc zestresowanymi dziś, będziemy niewyspani jutro, a co za tym idzie, wściekli i mniej wydajni... A na jutrze tydzień się nie kończy...
Wewnętrzny spokój (niektórzy nazywają to harmonią) to podstawa dobrego samopoczucia, co z kolei wpływa na całe nasze funkcjonowanie (w tym, chociaż domyślam się, jak głupio to może brzmieć, także i naukę języka). Co zatem zrobić aby calm down? To nie jest kwesita tylko i wyłącznie tu i teraz, tj. nie chodzi tylko o to, by w niedzielny wieczór się uspokoić - to kwestia naszego stylu życia.
So, let's go :)
Jedna z ważniejszych zasad, dzięki której nasze życie stanie się bardziej do zniesienia. Nie mówię o wielkim wysiłku - chodzi o małe rzeczy, które robimy na co dzień. Wystarczy zacząć w niedzielę chodzić na godzinkę na basen (hehe, ja zacząłem, bardzo pomaga), a jeśli to za dużo - zrezygnuj z windy (jeśli mieszkasz w wieżowcu), przejdź przystanek dalej (o ile jeździsz komunikacją miejską), wybierz się na spacer (na 15 minut - ta chwila Cię nie zbawi a to też forma wypoczynku - nawet jak jest zimno). Jeszcze raz powtórzę - nie chodzi o codzienny wycisk na siłowni, tylko o lekkie zmiany nawyków...
2. Eat better
Druga istotna sprawa. Mało kto je odpowiednio bo: nie ma czasu, chipsy kuszą a telewizja mówi nam, że musimy zjeść coś słodkiego, bo inaczej padniemy. I znowu - nie chodzi o pójście do dietetyka, przewrócenie rodzinnego jadłospisu do góry nogami. Angielskie przysłowie mówi: one apple a day keeps doctor away. Jedno warzywo, jeden owoc może zdziałać cuda!
3. Sleep well
Nieważne o której wracasz, nie ważne ile masz obowiązków, czego od Ciebie wymaga rodzina. Istotne jest to, że musisz spać, i to spać dobrze - wietrz sypialnię, miej w niej porządek ( bo uspokaja). Trzeba Ci jeszcze wiedzieć, że problemy ze snem to dzisiaj norma, ale od Ciebie zależy, czy ułożysz sobie wszystko tak, aby spać przynajmniej 7-8 godzin. ALE! Gdy nie możesz zasnąć, nie próbuj na siłę - może Twój organizm tego nie potrzebuje. A kiedy człowiek zmusza się do snu, to relaks odpada bo zaczyna się myśleć o dniu jutrzejszym. Gdy ciężko zasnąć to wstań, przypomnij sobie podobną sytuację z przeszłości i pomyśl o tym, że przeżyłaś/przeżyłeś. Przeczytaj książkę - to pomaga.
W ciągu dnia spróbuj wygospodarować do 15 minut na drzemkę. Psycholodzy mówią, że nie wolno przekraczać kwadransa, bo wtedy człowiek jest "rozregulowany" :)
4. Remember about yourself
Jesteś ważna/ważny. Twoje sprawy, Twoje stresy i Twoje radości są ważniejsze niż inne sprawy. Jeśli zaniedbasz siebie, zaniedbasz wszystko wokół. Znajdź dziennie 10 minut, tylko dla siebie. Niech towarzyszy Ci świadomość tego, że to jest TEN CZAS. Zrób to, na co masz ochotę - napij się herbaty, idź na spacer - ważne, żeby to była wyłącznie Twoja decyzja! I nikt nie może Ci przeszkodzić, pod żadnym pozorem. Uwierz, w 10 minut świat się nie zawali!
5. Tidy up
Porządek w domu sprawia, że wszystko wydaje się na swoim miejscu - życie jest uporządkowane i harmonijne. Nawet ci, którzy nie lubią, gdy jest zbyt porządnie, lubią jak jest czyste. Nie bądź oczywiście jak Perfekcyjna Pani Domu / Pan Domu. Chodzi o taki porządek, jaki sprawi, że będziesz miał/a poczucie, że jesteś w stanie sprawnie się poruszać.
6. Leave home
Wyjścia z domu pomagają odetchnąć, poczuć coś nowego, wpaść na nowe pomysły. Kino lub teatr raz w tygodniu, kawa ze znajomymi czy impreza urodzinowa albo mecz... To zawsze powiew świeżości. A takiej bryzy nam potrzeba...
7. Think positive
Ćwiczenie na początek, bo już widzę jak reagujecie. Pomyśl o trzech sytuacjach, które uważasz za porażkę. Teraz pomyśl, jakie dobre rzeczy dzięki niej się zadziały. Nie, nie - na pewno jakieś plusy były... Chodzi o to, żebyś zobaczył/a, że nie ma tego złego i że człowiek uczy się na błędach. Ponadto codziennie wieczorem powiedz sobie, co Ci się udało - nie chodzi o Oscary czy szóstkę w szkole. Sukcesy materialne też są ważne, ale nie najważniejsze! Chodzi o małe rzeczy - na przykład - powiedziałam/em komuś coś miłego, pomogłam/em staruszce przejść przez ulicę itp. To całkowicie zmieni Twoje podejście do samej/ego samego siebie.
8. Smile
Tak jest - uśmiechaj się nawet bez powodu. Ruchy mięśni twarzy, odpowiedzialne za uśmiech, wysyłają do mózgu sygnały co z kolei prowadzi do wydzielania endorfin. Oszukuj mózg i ciało, kiedy masz zły dzień - POMAGA:).
9. Be nice for others
Bycie miłym dla innych to nie tylko inwestycja. Pomagając, zdobywasz sympatię i zaufanie a do tego możesz się nasłuchać fajnych rzeczy o sobie. A to podnosi samoocenę i czujesz się o wiele lepiej. SATISFACTIO GUARANTEED
10. Learn to say NO
Bycie miłym swoją drogą, ale asertywność to podstawa. Nie bój się odmawiać - jesteś tylko człowiekiem, nie "dygniesz" wszystkiego. Jak w szkolnym hymnie mojego liceum: "Siły mierz na zamiary" - biorąc na siebie zbyt dużo wpadasz we frustrację. Po co? Nie musisz!
11. Change your language
Zmień słowa, które sobie wmawiasz. Zamiast "muszę" albo "chcę" mów "decyduję, że...". Po pierwsze - pokazuje to NASZ udział w sprawie a po drugie - skłania do refleksji bo tak naprawdę - nic nie musisz, ze wszystkiego co robisz, wyciągasz jakieś dobre rzeczy... a że to kosztuje trochę wysiłku... dlatego się na to decydujesz...
Zmień "nie mogę" na "nie chcę, bo mam takie zasady" - szczególnie, jeśli ktoś wywiera na Ciebie nacisk, zmusza Cię, manipuluje Tobą... Nie musisz zawsze być pomocna/y...
O asertywności jeszcze napiszę...
Tym czasem, przed snem zrelaksuj się grając w, podobno, relaksującą grę:
KOTEK
MUSIC CATCH
Subskrybuj:
Posty (Atom)



